Zabrakło szczęścia

Stoczniowiec Gdańsk przegrał z Energą Toruń 2:3 (1:0, 1:2, 0:1) w meczu 6. kolejki Polskiej Hokej Ligi. Podopieczni Krzysztofa Lehmanna przez ponad dwie tercje walczyli, jak równy z równym z liderem, ale ostatecznie musieli uznać wyższość torunian.

Po pierwszej tercji Stoczniowiec Gdańsk prowadził z Energą Toruń 1:0. Jedyną bramkę w tej odsłonie zdobył Michał Sadowski. Gdańszczanie grali wtedy z przewagą jednego zawodnika. Druga tercja należała do przyjezdnych, lecz przez długi czas nie mogli oni znaleźć sposobu na świetnie dysponowanego Kielera. W końcu jednak gdański bramkarz musiał dwukrotnie skapitulować. Wydawało się, że Energa pójdzie już, jak po swoje, ale rzut karny zamienił na bramkę Krystian Mocarski.
Po dwóch tercjach Biało-niebiescy remisowali. W trzeciej partii kibice zobaczyli tylko jedną bramkę. Torunianie zdołali pokonać Michała Kielera i utrzymali korzystny dla siebie wynik do końca. Hokeiści Stoczniowca ambitnie walczyli o doprowadzenie do remisu, ale trzy punkty ostatecznie pojechały do Torunia.

 fot. Mateusz Słodkowski / trojmiasto.pl